O autorze
Strach, kiedy wspinasz się po kilkuset metrowej ścianie i satysfakcja z jej zdobycia są nie do opisania. Bieszczady rowerem, równiny konno i sen w przydrożnym rowie - tego też się nie da opisać. To po godzinach.
Na codzień praca dziennikarska, PRowa, naukowa.
Polecam http://outblog.pl

Wspinaczka: niebezpieczeństwo na własne życzenie

W ostatnim czasie w mediach górskich pojawiły się co najmniej dwie tragiczne informacje o śmiertelnych wypadkach z udziałem wspinaczy. Nasz wspinaczkowy światek jest mały, dlatego za każdym razem, kiedy pojawia się niepokojąca informacja o tym, że górach dzieje się coś niedobrego, zaczynamy się zastanawiać czy przypadkiem nie jest to ktoś znajomy. Nawet, jeżeli tragedia dotknęła kogoś nieznajomego, ulgi nie ma bo przecież ktoś od nas, wspinaczy. No to po co się wspinacie skoro to niebezpieczne?

No to po co się wspinacie skoro to niebezpieczne? - pytają niewspinający się. Jednej odpowiedzi na to pytanie oczywiście nie ma bo każdy ma swój powód. Można jednak wyróżnić dwie dominujące wśród wspinaczy postawy dotyczące rozumienia uprawianej działalności. Nazwijmy je: romantyczna i pragmatyczna.

Poniższy tekst opublikowałem już jakiś czas temu na outblog.pl, jest to jednak portal o zasięgu niemal wyłącznie środowiskowym, więc zdecydowałem o szerszej jego publikacji.

W czasie mojej już kilkunastoletniej przygodzie ze wspinaniem wiele razy rozmawiałem z kolegami wspinaczami, którzy niejedno widzieli i niejednej skały dotykali. Te same drogi, przejścia czy zagadnienia każdy z nas widzi inaczej. Na przykład ethos wspinaczy. Ile rozmów, tyle definicji i rozumienia tego pojęcia.

A więc jak wspinacze widzą samych siebie? Kim są dla wspinaczy ich górscy partnerzy? Czy można mówić o ethosie środowiska ludzi gór?
Samo pojęcie ethosu może być definiowane na wiele sposobów. Przyjmijmy, że ethos jest tym co dla nas wspinaczy wspólne, tym co łączy przekonania, nadaje sens działaniu.
Po kilkunastu rozmowach zaczęły rysować się dwie najczęstsze postawy, które nazwałem pragmatyczną i romantyczną.

Pragmatycy i romantycy, chociaż zajmują się tą samą działalnością, to różnią się zasadniczo filozofią wspinaczki, czyli tym co definiuje motywacje, miejsce wspinania w życiu człowieka – jak silna jest identyfikacja z tą działalnością, rolę partnera wspinaczkowego, a także język, jakim się o wspinaczce mówi. Nie jest jednak tak, że wspinacza można w pełni zaklasyfikować do któregoś z wyróżnionych typów. Mamy do czynienia z continuum, którego biegunowymi wartościami są postawa pragmatyczna oraz postawa romantyczna w czystej postaci. Jedni są bliżej podejścia pragmatycznego, a drudzy podejścia romantycznego. Co ciekawe, na miejsce zajmowane na owym continuum nie ma wpływu wiek wspinacza.

Pragmatycy górscy
Grupa pragmatyków traktuje wspinanie jako sport lub jako środek do osiągnięcia celu – spełniania ambicji, pokonania własnej słabości lub ustalenie granic swoich możliwości oraz umiejętności (fizycznych i psychicznych). Jeden z moich rozmówców, zapytany o motywacje, dla których uprawia wspinaczkę, odpowiedział: „Najczęściej chodzi chyba o udowodnienie sobie, że dam radę, że kontroluję sytuację”, inny rozmówca stwierdził, że: „Najważniejsze jest samo przejście. Wszystko jest podporządkowane sprawie przejścia i to efektownego”. Takie i podobne motywacje potraktowałem jako jeden z wyznaczników do przypisania osoby do grupy pragmatyków.
Kolejnym wyznacznikiem klasyfikującym do danej grupy było rozumienie górskiego partnerstwa.

Pragmatycy określają partnera wspinaczkowego często niemal jako element wyposażenia – „samobieżny przyrząd asekuracyjny”. Twierdzą oni, że kluczowym kryterium doboru partnera wspinaczkowego są jego umiejętności. Potwierdza to następujący cytat: „Jak nie masz wyboru, to wspinasz się z kimkolwiek, kogo akurat masz pod ręką. Ja nie miałem z tym problemów, bo całe moje życie to ja prowadziłem, więc partner tylko podawał linę”. Jakość komunikacji oraz wytwarzająca się między wspinaczami więź mają niewielkie znaczenie. Z kolei wspinacze zaliczani przeze mnie do grupy romantyków twierdzą, że uprawiana przez wspinaczy pragmatycznych działalność jest egoistyczna, ukierunkowana wyłącznie na sukces jednostki. Jako przykład często wskazują na opisy przejść, gdzie jest podane nazwisko prowadzącego i „partner” (np. Nowicki i partner/towarzysz).

Już samo określanie przez pragmatyków wspinania mianem sportu jest znaczące. Wspinaczka często nie zajmuje w ich życiu najważniejszego miejsca. Treningi oraz wyjazdy wspinaczkowe podporządkowują życiu codziennemu. Pragmatycy deklarują częściej niż romantycy, że mogą zrezygnować ze wspinania w każdej chwili. Pojawiłysię w wywiadach twierdzenia sugerujące, że inny sport również byłby w stanie zaspokajać ich ambicje pod warunkiem, że odnosiliby w nim sukcesy.

Romantycy górscy
Motywacje, o których najczęściej wspominają romantycy to chęć przeżycia przygody, z naciskiem na „przeżycie”. W wielu rozmowach podkreślają oni, że ważny jest dla nich sam proces wspinania, bez ukierunkowania na cel. Zdobycie szczytu wydaje się mieć mniejsze znaczenie niż droga, którą wspólnie dążą do osiągnięcia tego celu. Romantycy zwracają uwagę na ważny dla nich kontakt z przyrodą. Traktują górskie wyprawy jako oderwanie od życia codziennego.

Góry dla romantyków są tworem metafizycznym: „Ja jestem bardzo mały w górach i ode mnie nic nie zależy. Z górą trzeba rozmawiać, czasami się kłócić. Ale to jest tajemnica. Powiem ci więcej. Ja tutaj zostałem przywołany. Całe moje życie musiałem zostawić i tutaj przyjechać. I jestem!”.
Bardzo ważne dla romantyków są relacje z partnerem wspinaczkowym. Moi rozmówcy podają wiele opisów sytuacji, w których widać, że ważniejsze jest dla nich górskie partnerstwo oraz lojalność niż np. ukończenie drogi: „To chodzi o przygodę. Zakładamy, że zrobimy jakąś drogę, albo zejdziemy do jakieś jaskini. I to jest założenie sportowe. Ale pod tym założeniem jest drugie założenie, ważniejsze: przeżyć razem przygodę. A to, czy ten cel sportowy zrealizujemy, schodziło na dalszy plan. Ważniejsza była ta przygoda. Często nie osiągaliśmy celu, ale osiąganie go, tę przygodę wspominam zawsze jako jedno z najfajniejszych życiowych doświadczeń, które przeżyłem z kumplami.”, oraz: „Pojawiały się przykłady wspólnego wycofania się spod ściany z powodu osłabienia partnera oraz rezygnacji z szukania jego zastępstwa w imię lojalności”.
Romantycy mówią o wspinaniu jako o czymś więcej niż sporcie; kilkukrotnie rozmowach mnie pojawiało się pojęcie filozofii życia w odniesieniu do uprawiania wspinaczki: „To jest moja karma. Musiałem w górach zaistnieć. […] Ja się uważam za starego, dobrego taternika i nic więcej. Dzięki górom jestem lepszym człowiekiem”.

Choć oficjalny podział na pragmatyków i romantyków nigdy nie zaistnieje, to wspinacze go intuicyjnie dostrzegają. Świadczą o tym wypowiadane (zazwyczaj żartobliwie) przez moich rozmówców słowa. Pragmatyk o romantykach: „Romantyzm w górach jest zwłaszcza jak idziesz z dziewczyną, bracie! Pod tym względem bardzo lubiłem Niżne Rysy. Tam ilość romantyzmu przechodziła ludzkie pojęcie!”.
Romantyk o (niektórych!) pragmatykach: „Podjeżdżają tuż pod skałę samochodem, puszczają hip-hop, jarają jointy i drą japy dajesz, kurwa dajesz. Potem zjadają snickersa i jadą do domu. To nie pasuje do gór. Do gór pasuje spokój, biwak, pomyślenie o drodze, zrozumienie tego, co naokoło. Tak powinno być! Ma być tak jak stworzył Pan Bóg; ma być mech, skała, ptak, który przeleci. Góry mają być zaporą dla cywilizacji. Zobacz, jak trudno jest się w nie wedrzeć! Dlatego taki ściankowo-jointowo-hip-hopowy sznyt nie pasuje mi w górach. Oni owszem robią bardzo trudne drogi, ale tylko na ubezpieczonych drogach! To jest tylko gimnastyka! Co to jest za filozofia wyjść dwa metry nad kotwę, która wytrzymuje półtorej tony? To jest odarte z tego, o czym mówiłem – ze strachu, z mchu, itd.”.

Można oczywiście pokusić się o znalezienie wspólnego rozumienia wielu zagadnień przez wszystkich wspinaczy, ale nie wynika ono ze wspólnego identyfikowania się z jednym, idealnym modelem zachowania czy też wzorem osobowym, charakterystycznym jedynie dla środowiska wspinaczy. Wynika to z poziomu wykształcenia, kultury osobistej oraz podporządkowania się ogólnie przyjętym zasadom postępowania etycznego, czyli przynależności do pewnej ponad grupowej wspólnoty myśli. Zachowanie to jednak nie jest charakterystyczne jedynie dla wspinaczy, a dla wszystkich ludzi szanujących i akceptujących zasady życia społecznego.
Innymi słowy, spośród wszystkich ludzi szanujących wyżej wymienione zasady można wyodrębnić grupę takich, którzy dodatkowo uprawiają wspinaczkę.
Te fascynujące rozmowy i obserwacje możliwe były dzięki przynależności do środowiska wspinaczy i uczestnictwie w Klubie. Pomimo tego, że nie wszyscy wiemy po co się wspinamy, jedno wiemy na pewno – pasja łączy!

Wojtek Nowicki
Trwa ładowanie komentarzy...